Sobota, Sierpień 14, 2021, 12:37

Zamość

Upalny tydzień lipca 2021 roku, spędziłam na Roztoczu dzięki Eli i jej klubowi rowerowemu z Rembertowa. Nasza baza wypadowa znajdowała się w Krasnobrodzie. Program rajdu był dobrze przygotowany i obfitował w różne atrakcje. Podróż do Krasnobrodu odbyłam kolejami mazowieckimi z Warszawy do Dęblina oraz Regio z Dęblina do Lublina, a potem do miejscowości Zawada. W Krasnymstawie dosiadła się koleżanka Iza.

  • Z Zawady do Krasnobrodu
  • Wycieczka do Zamościa
  • Z Krasnobrudu  przez Zwierzyniec do Szczebrzeszyna i spowrotem do Zwierzyńca
  • Zkrasnobrodu do Tomaszowa Lubelskiego
  • Reportaż zdjęciowy

 

Z Zawady do Krasnobrodu pojechałyśmy wytyczoną przez google maps najkrótszą trasą rowerową przez las.Gdyby nie zalegające po wcześniejszych opadach błoto, kałuże, w których zalęgły się stada komarów i gzów, zamknięty szlaban do lasu, który nas zmylił, trasa byłaby wspaniała. Po godzinnym błądzeniu, pogryzione, utytłane w błocie, dotarłyśmy najpierw do szutrowej drogi, a potem asfaltu. Byłyśmy szczęśliwe. Dalej poszło z górki: Obrocz, Guciów, Hutki, Krasnobród. Tym, którzy słyszeli o Roztoczu, nie obce są nazwy: Zagroda Guciów- obecnie opustoszała (pomysł 5 zł za wejście do karczmy chyba się nie sprawdził), Chata rybaka- restauracja z przepysznym pstrągiem z własnej hodowli. Sam Krasnobród to małe miasteczko, którego główną atrakcję stanowi zalew. W lecie funkcjonuje tu mnóstwo sezonowych barów oraz innych, wczasowych atrakcji. Pierwszy dzień naszego rajdu obejmował zwiedzanie jednego z najciekawszych miejsc w tym rejonie - Szumy nad Tanwią. Kolejny dzień to była wizyta w Zamościu. Tu warto wynająć przewodnika, gdyż miasteczko ma wiele wspaniałych ciekawostek i malowniczych zaułków. Projektowane przez włoskiego architekta- Bernardo Morando, jest miniaturą Padwy. Wystarczy zajrzeć na porośnięte zielonym bluszczem podwórza kamieniczek, napić się pysznej kawy przy synagodze, by poczuć się, jak we Włoszech. Roztocze słynie z regionalnych wyrobów: miodów oraz oliwy. Trzeciego dnia udaliśmy się do Olejarni Ruszów. W prywatnej wytwórni - skansenie właściciel opowiada i demonstruje tradycyjny sposób wyrobu oleju, a w małym sklepiku można się w owy specjał zaopatrzyć. Kolejną atrakcją regionu są spływy kajakowe Wieprzem. Organizatorka rajdu zadbała byśmy z niej skorzystali. Na trasie Bondyrz - Guciów jest wiele wypożyczalni. Wieprz w tym rejonie jest dość płytką, mocno meandrującą rzeką. Płynie w cieniu drzew tworzących baldachim przed słońcem. Z pewnością nie jest monotonny i dostarczy radości nawet wprawionym kajakarzom, dzięki zwalonym paniom, ślepym odnogom, niskim mostkom, pod którymi trzeba przepłynąć. Jedyną wadą jest brak infrastruktury w postaci barów z zimnymi, chmielowymi napitkami. Jeśli już o chmielu mowa, to kończynie należy udać się do Zwierzyńca. W zabytkowym budynku browaru dowiemy się o historii i sposobie warzenia regionalnego piwa Zwierzyniec, a na zakończenie zdegustujemy ten napitek. Przed browarem skosztować można sezonowego wyrobu - w tym roku był to Ordynat o jasnej, lekko goryczkowej nucie, w sam raz na upał. Tylko 10 km od Zwierzyńca i dotrzemy do Szczebrzeszyna. Znamy go z posągów chrząszcza znajdujących się w dwóch miejscach: metalowy na rynku oraz drewniany na wylocie z miasteczka. Koniecznie warto zajrzeć do synagogi, na cmentarz żydowski, do muzeum zegarów, do przepięknej cerkwi (zwiedzanie o pełnych godzinach) i kościoła katolickiego. Nieopodal rynku znajdziemy cukiernię z kawą i smacznymi ciastami. Szósty dzień pobytu - to wizyta w Tomaszowie Lubelskim. Tu, w nowoczesnym budynku biblioteki znajduje się muzeum regionalne. Zgromadzone w nim zbiory, opowiadają o życiu mieszkańców Tomaszowa, którego najliczniejszą grupę stanowili Żydzi. Perełkami tego miasteczka są: drewniany kościół, cerkiew prawosławna, która obecnie jest remontowana i czeka na wsparcie finansowe miłośników tego regionu. W centralnej części miasta nie da się przeoczyć drewnianej budowli, jak z bajki o dziadku mrozie - pamiątce po stacjonujących carskich żołnierzach. W parku oddalonym od centrum, znajduje się muzeum zawierające eksponaty zebrane przez doktora Janusza Petera. Podczas naszego pobytu, była tam wystawa poświęcona Józefowi Piłsudskiemu. Ostatni siódmy dzień to powrót do domu. Trasę do stacji PKP Zawada wyznaczyła aplikacja Osmand, którą zmodyfikowałam w trakcie jazdy, by uniknąć spotkania z gzami w lesie. Fragment jej prowadził czerwonym szlakiem rowerowym do wsi Wychody, na którym znalazłyśmy wieżę widokową. Dalej szutrową drogą pokonałyśmy dość spory podjazd i dotarłyśmy do Kątów Drugich i dalej do stacji kolejowej. Tu zakończyliśmy pobyt na Roztoczu.


(c)2020, All Rights Reserved
free website
built with
kopage