
O samym mieście Olsztyn można opowiadać bardzo długo, a w sieci jest mnóstwo informacji o jego zabytkach. Ciekawostką jest to, że w granicach miasta leży 16 jezior.
Wycieczka pierwsza - Wokół Jeziora Wulpińskiego - ok. 45 km
Jedną z malowniczych tras na letni dzień jest objechanie Jeziora Wulpińskiego. Zaczęliśmy od parku kortowskiego, a w zasadzie od wypicia małej kawy w kawiarence na wprost Centrum Edukacji Technologicznej "Stara Kotłownia". W zabytkowy budynek wkomponowane zostały nowoczesne elementy architektoniczne. Parkiem, a potem leśnymi ostępami objechaliśmy południowo - zachodnią część Jeziora Kortowskiego. Gęsta ścieżka zaprowadziła nas do dzikiego przejścia przez tory kolejowe. Dalej leśną drogą dojechaliśmy do wsi Gronity. Następnie ul. Gietrzwałdzką dojechaliśmy do Kudyp. Atrakcją tej miejscowości jest Leśne Arboretum Warmii i Mazur. Na piętrze budynku leśnictwa obejrzeć można tematyczną wystawę o lesie, natomiast w parku zamieszczono wiele informacji na temat leśnego ekosystemu. Z Kudyp udaliśmy się do Naterek. We wsi, na terenie muzeum, zobaczymy wiatrak koźlak. Muzeum Maszyn Rolniczych czynne jest tylko w piątki. Podążając wschodnią stroną Jeziora Naterskiego ostrym zjazdem udaliśmy się na mocno wysunięty cypel, do Hotelu Marina Club. Obiekt posiada własny pomost z leżakami oraz drink bar przy samym jeziorze. W pięknym otoczeniu przyrody wypiliśmy kawę. Następnie wspięliśmy się do głównej szosy i udaliśmy się do Sząbruka. Tu zajrzeliśmy do kościoła pw. Św. Mikołaja. Na stropie świątyni znajdują się malowidła z XVIII w. ponadto z tego czasu zachowały się ołtarze i obrazy. Ołtarz główny pochodzi z 1748 r. i przedstawia św. Rodzinę oraz patrona parafii.
Do Uniszewa jechaliśmy spokojną, asfaltową nawierzchnią. Teren mocno falował, dostarczając pięknych widoków. Przed Barwinami droga zamieniła się w szutrową, a z czasem w grunt. W Majdach było już bardzo dobrze. Podziwialiśmy zadbaną wioskę, w której nad jeziorkiem utworzono park. W Dorotowie minęliśmy niepozornie wyglądający z poziomu ulicy Hotel Galery 69. Dalej już przez Gągławki, Bartąg dotarliśmy do Olsztyna.
Wycieczka druga - W średniowiecznym klimacie Mazur.
Do miejscowości Korsze dojechaliśmy porannym pociągiem Regio, relacji Olsztyn - Ełk. W sięgającym XV wieku miasteczku mazurskim, już na dworcu przyciąga uwagę zabytkowa lokmotywa. Tuż za nią wyłania się wieża ciśnień o charakterystycznej kopule. Jedna z trzech takich w Polsce. Wzdłuż głównej ulicy Wojska Polskiego stoją budynki z czerwonej cegły - Dawne osiedle kolejarzy. Jadąc w kierunku centrum, tuż przy ul. Mickiewicza wypatrzeć można: zabytkowy budynek apteki, dwie kamieniczki, willa doktora z XIX w. Niedaleko przejazdu kolejowego, skręcając w lewo, w ślepą uliczkę dojechać można do kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Św. Jadąc główną ulicą Mickiewicza, już na końcu miasteczka zobaczymy wieżę dawniej ewagielickiej, a obecnie prawosławnej świątyni. Niestety jest zamknięta dla turystów.
Wyjechaliśmy z Korszy kierując się na Podlechy. Tu skręciliśmy w polną ścieżkę na Kraskowo. Gruntowa droga pięła się i opadała i całe szczęście, że po deszczu nie była mocno piaszczysta. Zaletą jazdy wśród pól był widok żerującej pary zajęcy oraz sarny, która przebiegła nam tuż przed rowerem. Przez lasy, które zasłoniły nam małe oczko jeziora, dojechaliśmy do Babieniec, potem Worpławki i gruntową drogą spadliśmy do Reszla. Tu zachwyciła nas wąska uliczka wypełniona kwietnymi ogródkami kawiarni, prowadząca do kościoła pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. Zrobiliśmy przerwę na kawę z ciachem i tak pokrzepieni, udaliśmy się na zwiedzanie. Zaczęliśmy od wspięcia się na taras widokowy wieży owego kościoła. Z wysokości 51 m. podziwiać można panoramę miasteczka. Wieża czynna jest codziennie w godzinach 9:00- 17:00. Opłata w kościele w cenie 5zł - bilet normalny. Wnętrze kościoła wygląda bardzo okazale. Tuż za kościołem dostrzec nożna Zamek Biskupów Warmińskich. Od 1241 r. była tu strażnica krzyżacka, a od 1300 roku zamek był rozbudowywany przez biskupów warmińskich. W Reszlu w 1811 roku. Została spalona ostatnia czarownica w Europie, która przez 4 lata była torturowana w biskupim zamku.
Obecnie w podziemiach oraz jednej z baszt znajduje się składającą się z 50 eksponatów Wystawa Tortur, a w bocznym pomieszczeniu galeria malarstwa. Pozostałe komnaty zostały przekształcone w pokoje hotelowe, a na dziedzińcu rozgościła się elegancka restauracja.
U podnóża skarpy, na której usytuowany jest zamek prowadzi aleja spacerowa, którą dotarliśmy do gotyckich wiaduktów. Gotyckie są chyba tylko z nazwy, gdyż wydają się być nowo wybudowanymi. Z Reszla prowadzi szlak św. Jakuba z licznymi kapliczkami oraz aleją lipową do Św. Lipki. Nam nie udało się w niego wstrzelić, dobiliśmy do trasy później i naliczyliśmy tylko pięć takich kapliczek. Do Sanktuarium dojechaliśmy dość sprawnie szosą. Obejrzeliśmy wnętrze bogato zdobionego kościoła, podziwialiśmy słynne organy. Następnie szosą 594 pojechaliśmy do Kętrzyna. Było już po 17:00 więc nie udało nam się zwiedzić zamku krzyżackiego. Zjedliśmy obiad w znajdującej się obok restauracji i pociągiem Regio wróciliśmy do Olsztyna.
Wycieczka trzecia - Wokół Jeziora Łańskiego i Plusznego
Nie ma to, jak jazda po lesie, w pobliżu jezior, w letni, upalny dzień.
Wyruszyliśmy ścieżką pieszo - rowerową E11 wzdłuż wschodniej strony Jeziora Bartąg. Ulicą Leśną przejechaliśmy nad trasą szybkiego ruchu, do wsi Ruś.Jej historia sięga XIV wieku. Dziś już zupełnie zapomniana, w przeszłości miała duże znaczenie gospodarcze, dzięki przepływającej przez wieś Łynie. Mieszkali tu bartnicy, rybacy oraz młynarze. W obecnie letniskowej miejscowości zachowały się domy z początku XX wieku, budynek starego młynu. Ze wsi szlak E11 prowadzi szosą przez kompleks lasów warmińskich, w kierunku ośrodka Cyranka. Były rządowy kompleks wypoczynkowy nad Jeziorem Łańsk, był zamknięty na głucho. Z internetu dowiedliśmy się, że został wystawiony na sprzedaż. Film o tym miejscu.
Asfaltowa droga w lesie oraz drogowskazy kierowały nas na Półwysep Lalka. Ciekawiły nas także pojawiające się w lesie napisy: Rumszewicz Sailing. Niestety i tym razem nie udało się nam zajrzeć na teren ośrodka. Wrota ogrodzenia zamknęły się tuż przed naszym nosem. Nie pomogło naciśniecie guzika domofonu, a dzwonić na podany numer już nie chcieliśmy.Trochę niepyszni pojechaliśmy dalej, wschodnią stroną Jeziora Łańskiego. Trasa E11 zmieniła nawierzchnię na mocno piaszczystą, była w trakcie budowy. W takich warunkach dotarliśmy do krańca jeziora, skręciliśmy w pole, by drewnianym mostkiem przekroczyć Łynę i dotrzeć do wsi Ząbie. O historii miejscowości informuje tablica stojąca przy XIX wiecznej kapliczce. Stąd doskonale widać budynek szkoły z 1905 roku.
Ze wsi ruszyliśmy na północ, wśród lasów objeżdżając zachodnią stronę jeziora. Droga miała ładną, asfaltową nawierzchnię. W Rybakach odbiliśmy nad sam brzeg, by rzucić okiem na Łańskie i majaczący w oddalił Półwysep Lalka. Dokonaliśmy tego wjeżdżając na teren ośrodka Caritas, który wydawał się opuszczony. Po krótkim odpoczynku wróciliśmy na trasę do letniskowej miejscowości Pluski, nad Jeziorem Pluszne. Ta tętniąca życiem wieś, posiada ładne plaże oraz dwie knajpki. Znajduje się tu też elegancki hotel SPA Warmia Park. My pojechaliśmy dalej na stację PKP do Stawigudy, a stąd pociągiem wróciliśmy do Olsztyna.