Sobota, Lipiec 22, 2023, 10:30

 

wieża widokowa Szachty

Wycieczka została zrealizowana na początku lipca 2023. Oprócz mnie i Sławka, rodem z Poznania, wzięła w niej udział dwójka wspaniałych dziewczyn w wieku:  Zosia - siedem oraz Ewa jedenaście lat. Noclegu użyczył nam znajomy Sławka, któremu bardzo dzięujemy, w dzielnicy Poznania  - Winogrady.

Czy można kilka upalnych dni ciekawie spędzić w wielkim mieście, w otoczeniu przyrody? Okazuje się, że tak.
Do Poznania pojechaliśmy pociągiem z rowerami. Należało wcześniej kupić bilety z możliwością przewozu rowerów, gdyż z tym jest zawsze największy problem.

 

Dzień pierwszy poświęciliśmy na przetestowanie poznańskich ścieżek rowerowych. W mieście jest ich dość dużo, ale ze względu na trwający od kilku lat remont, jazda w okolicach Starego Rynku, jest bardzo utrudniona. Czasem drogi rowerowe urywają się gwałtownie, czasem prowadzą drogami jednokierunkowymi pod prąd, zjeżdżają z chodnika lub z powrotem na niego prowadzą. Czasem wcale ich nie ma i trzeba jechać ulicą. Jednym słowem, trzeba być przygotowanym na różne niespodzianki. Dobrze, że nasz uczestnik był rodowitym Poznaniakiem i znał lokalne niuanse. Latem bardzo przyjemne są trasy po obu stronach Warty. Mają asfaltową nawierzchnię, ciągną się długimi prostymi. Wzdłuż drogi usytuowane są liczne, małe knajpy z leżakami, zimnymi napojami i fast - foodem. W sam raz na przejażdżkę rowerową z dziećmi lub jazdę na rolkach.  Pełno na nich wszelkiej maści sportowców i spacerowiczów.

Dzień drugi

Przejażdżka została tak zaplanowana, by także odwiedzić rodzinne groby na cmentarzu Miłostowo. Udaliśmy się w kierunku stacji kolejowej Poznań Wschód, następnie jechaliśmy spokojną ul. Wrzesińską. Po drodze zajrzeliśmy do widniejącego z pobocza Schronu Amunicyjnego M III a. Z cmentarza lokalnymi drogami dotarliśmy do Doliny Szklarki, by zobaczyć kładki wśród drzew. Jazda na wysokości kilkunastu metrów robi wrażenie, podobnie jak widok na majaczącą w dole, malutką wstążeczkę rzeki. Z kładek blisko już było nad Jezioro Maltańskie, potem udaliśmy się do dzielnicy Rataje oraz nad Wartę. Szutrowymi, a czasem asfaltowymi drogami wzdłuż rzeki dotarliśmy najpierw do pięknego kompleksu przyrodnicznego z licznymi oczkami wodnymi, stawami,  nazywanymi Dębina. Potem drugą stroną Warty, trasą wzdłuż rzeki przyjechaliśmy do Ostrowa Tumskiego, następnie przekroczyliśmy most Biskupa Jordana, by znaleźć się w dzielnicy Śródka, na pizzy. W sympatycznej knajpce przeczekaliśmy ulewę i drogą przy Cytadeli wróciliśmy na naszą kwaterę.

Dzień trzeci  - z Poznania Garbary do Ostrowa Lednickiego.

Wsiedliśmy do pociągu na stacji Poznań Garbary, by wysiąść na stacji Fałkowo. Stąd lokalną drogą jechaliśmy kilka kilometrów do trasy 194. Przy trzycyfrówce prowadziła ścieżka rowerowa. Po kilku kilometrach skręciliśmy w lokalną drogę na Dziekanowice i szybko znaleźliśmy się przy Skarbcu Ostrowa Lednickiego. Zwiedzanie zajęło nam trochę czasu. Skorzystaliśmy z bezpłatnej (w czwartki) oferty i udaliśmy się do Muzeum Pierwszych Piastów, na wyspę Ostrów Lednicki. Tu oprócz Palatium z X wieku zaciekawiły nas badania archeologiczne, które nadal były prowadzone w wodach jeziora. Dzień mijał szybko. Zdążyliśmy już tylko na zjedzenie obiadu w karczmie, krótki odpoczynek na Plaży Dziekanowice i tą samą drogą wróciliśmy do stacji Fałkowo. Lepszą opcją byłoby wysiąść na stacji Lednogóra, gdyż wtedy po trasie mielibyśmy do obejrzenia dwór oraz Wielkopolski Park Etnograficzny, czynny do 17:00, którego my nie zdążyliśmy zobaczyć.

Dzień czwarty - z Puszczykówka nad Jezioro Jarosławiec i do Poznania.

Następną wycieczkę rozpoczęliśmy od stacji Poznań Główny, skąd kolejami dotarliśmy do Puszczykówka. Zaczęliśmy od zjedzenia pysznych lodów w kawiarni "Lody Kostusiak". Pierwszym pomysłem było zajechanie do Muzeum Arkadego Fiedlera. Okazało się, że wszyscy już tam byliśmy, więc zrezygnowaliśmy z tego punktu. Jadąc ulicą Dworcową szybko znaleźliśmy się na obszarze leśnym. Dotarliśmy do Centrum Edukacji Ekologicznej Parku Narodowego - Muzeum Przyrodniczego mieszczące się w dawnym pałacu Arthura Greisera w Jeziorach (1940-1943). W rozległych salach na dole, zostały zgromadzone eksponaty przyrodnicze z regionu parku. Następnie spacerem przeszliśmy do punktu widokowego. Jezioro Góreckie widać tu w pełnej krasie oraz  wyspę, na której znajdują się ruiny zamku wybudowanego w latach 1824–1825 przez Tytusa Działyńskiego. Zamku z tego miejsca się nie zobaczy. (więcej wikipedia).

Kolejną atrakcją naszej wycieczki była strzeżona plaża nad Jeziorem Jarosławiec. Otoczony lasem, niezbyt zatłoczony przez ludzi zbiornik wodny, był wspaniałym miejscem do kąpieli i wypoczynku. Spędziliśmy to sporo czasu. Z jeziora leśną ścieżką dojechaliśmy do wsi Wiry, potem trasa rowerowa zaprowadziła nas do Lubonia. Przejechaliśmy pod autostradą A2 i tuż przed Poznaniem skręciliśmy na przepiękną trasę rowerową prowadzącą do wieży widokowej w Szachtach. Widok z wieży na rozległe stawy był zachwycający. Stąd już zgodnie z nawigacją udaliśmy się na pizzę na Stare Miasto w Poznaniu.

Dzień piąty - nad Jezioro Rusałka i Strzeszynek

Upalną sobotę postanowiliśmy spędzić nad poznańskimi jeziorami Rusałka i Strzeszynek. Po wydostaniu się z osiedli jechaliśmy ścieżką rowerową w parku, wzdłuż rzeki Bogdanka. Skierowaliśmy się na lewą stronę Jeziora Rusałka, gdzie odnaleźliśmy dziką plażę i przyjemne kąpielisko. Tu spędziliśmy sporą część czasu. Następnie kontynuowaliśmy podróż wzdłuż Bogdanki, zatrzymując się na kładce koło Woli. Było to kolejne, piękne przyrodniczo miejsce w Poznaniu. Delektowaliśmy się widokiem działalności bobrów: rozlewisk i  kipiącej roślinności. Stojąc tu kilkanaście minut mieliśmy okazję przypatrzyć się poczynaniom miłośników STAND UP PADDLE, którzy musieli przepłynąć pod nisko zawieszoną kładką. Zbliżała się pora obiadowa, więc postanowiliśmy poszukać gastronomi nad Jeziorem Strzeszynek. Lewa strona jeziora jest zupełnie pozbawiona takich atrakcji, natomiast przeciwległa, okolice Mola były tak zatłoczone, że odechciało nam się zostawania w tym miejscu. Zatoczywszy pętlę wróciliśmy nad Rusałkę i w jednym z barów zjedliśmy całkiem smaczną rybę. Dzień, postanowiliśmy zakończyć w ulubionym od kilku dni barze nad Wartą.
W niedzielę wracaliśmy do naszych domów. Okazało się, że cztery upalne dni nawet z dziećmi, które nie są przyzwyczajone do dłuższej jazdy rowerowej, można spędzić na łonie natury. Przyznać trzeba, że Poznań pod względem przyrodniczym, jest bardzo ciekawym miejcem. Bliskość jezior czyni to miasto atrakcyjnym, szczególnie w upalne lato.

 


(c)2020, All Rights Reserved
free website
built with
kopage