
Rowerem po ziemi łódzkiej
Wycieczkę zrealizowaliśy w pierwszy, majowy weekend 2024r.
Dojazd łódzką koleją dojazdową z Warszawy Zachodniej do Łodzi Fabrycznej powrót kolejami mazowieckimi ze Skierniewic do Warszawy Zachodniej.
Majówkę 2024 rozpoczęliśmy na stacji Łódź Fabryczna. Z Warszawy Łatwo się tu dostać łódzką koleją dojazdową. Jedynym problemem podczas długich weekendów może być duża liczba rowerzystów. W wagonach jest dość mało miejsc na rowery i może się okazać, że trzeba zastawić jedno z wejść do pociągu.
Dworzec Łódź Fabryczna to ogromny i nowoczesny budynek. Z peronu trzeba wydostać się windą na drugie piętro. Po wyjściu ukazuje się pięknie zrewitalizowany plac. Wkomponowane w fabryczne budynki szkło i czerwona cegła, robią wrażenie nowoczesności. Uczucie zachwytu miesza się tu z nostalgią. Potężne hale zioną pustką, a ogromne machiny przemysłowe ustawione w roli pomników, przypominają lata świetności. Czuje się tu ducha historii, przemian, które spowodowały, że potężny przemysł włókienniczy przestał istnieć.
Łódź wydała nam się miastem podobnym do motyla, który jest w stanie przeobrażeń. W niektórych miejscach zachwyt budzą przepięknie odnowione, monumentalne kamienice dawnych fabrykantów, to znów straszą te, które czekają w kolejce na remont. Tak jest w wielu miejscach. To miasto pełne kontrastów.
Dzięki temu, że mieliśmy rowery, mogliśmy w kilka godzin trochę zobaczyć. Jednak zdecydowanie trzeba będzie wybrać się tu na dłużej. Na liście odwiedzonych przez nas miejsc znalazły się: Sobór św. Aleksandra Newskiego, Pałac Maurycego Poznańskiego, Manufaktura, Kamienice na Piotrkowskiej, Muzeum Kinematografii, Księży Młyn i Pałac Herbsta. Ten ostatni był słabo widoczny od strony jeziora, a muzeum filmów, 1 maja 2024 r. było zamknięte. Za to udało nam się skosztować smakołyków w restauracji “Manekin” i posmakować kawy w kawiarni “Przędza”.
Czas biegł szybko, przed nami była długa droga do Piotrkowa Trybunalskiego i kolejne atrakcje.
Z Łodzi do Piotrkowa wybraliśmy drogi lokalne na południowy wschód. Jechało się dość monotonne w dodatku pod wiatr. Miało się wrażenie, że położone w pobliżu Łodzi miejscowości, łączą się ze sobą w jedną aglomerację. Dopiero po jakimś czasie naszym oczom ukazały się rozległe, płaskie przestrzenie łąk oraz pól uprawnych. Dopełnieniem krajobrazu były potężne, nowoczesne wiatraki. Jechaliśmy spokojnymi, asfaltowymi drogami oznaczonymi znakiem łódzkiej magistrali rowerowej. Trochę urozmaicenia pojawiło się w okolicy wsi Czarnocin. Przed miejscowością zauważyliśmy zalew z dość ładną infrastrukturą. Tuż przy szosie można zauważyć Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. [Więcej o kościele]
Kolejną atrakcją po trasie była wieś Moszczenica. Znajduje się tu kościół Podwyższenia Świętego Krzyża [Więcej o kościele], park z dość sporym zbiornikiem wodnym, oraz zaniedbane ruiny dworu. [Więcej]
Do Piotrkowa Trybunalskiego wjechaliśmy korzystając ze ścieżki prowadzącej groblą wzdłuż Jeziora Bugaj. Bujna roślinność, odgłosy ptaków towarzyszyły nam aż do części rekreacyjnej jeziora. Na piotrkowską starówkę dotarliśmy po dwudziestej. Ostatnie blaski słońca oświetlały już Bazylikę św. Jakuba Apostoła i ogródki restauracji w rynku. Szybko zakwaterowaliśmy się hotelu B&B i wieczorną porą ruszyliśmy na późną kolację.
Z Piotrkowa Trybunalskiego nad jezioro Sulejowskie - dzień 2
Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy drugiego dania, kierując się w pierwszej kolejności do Pałacu Rudowskich z 1899 roku, obecnie siedziba Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia. [Więcej o pałacu] Potem wróciliśmy na rynek. Przyjrzeliśmy się uroczym kamienicom, zajrzeliśmy do skromnego Muzeum Marcepanów. Na niewielkim obszarze starówki znajduje się wiele kościołów. Skupiliśmy się tylko na tych najważniejszych: Kościół bernardynów Podwyższenia Krzyża Świętego, Sanktuarium Matki Bożej Trybunalskiej. Kościoł pw. Matki Bożej Śnieżnej, Bazylika św. Jakuba Apostoła, Kościół Jezuitów, Parafia Ewangelicko-Augsburska. Niektóre były zamknięte, a do niektórych można było zajrzeć przez kratę. Skromnie wyglądający Zamek Królewski zbudowany na polecenie Zygmunta I Starego - obecnie muzeum, można było tego dnia zwiedzić bezpłatnie. [Więcej o zamku]
Koniecznie trzeba było obejrzeć budynek Synagogi Wielkiej i Małej, w którym obecnie mieści się archiwum i biblioteka. [O synagodze]
Z Piotrkowa trochę naokoło ruszyliśmy do miejscowości Sulejów. Postanowiliśmy dotrzeć do prywatnego Skansenu Ziemi Łazowskiej w miejscowości Łazy-Dąbrowa. Właściciel obiektu okazał się wielkim miłośnikiem regionu i trochę gadułą. Pokazał nam wiele zapomnianych już narzędzi życia codziennego.
Ze wsi droga wyprowadziła nas w las, zmieniając się w piaszczystą, a potem betonowe płyty. Jechało się jednak dość dobrze, wśród zieleni i świergotu ptaków. Bardzo szybko dotarliśmy nad Pilicę i już wzdłuż jej brzegu, asfaltem popedałowaliśmy do wsi Sulejów. Miejscowość sprawiało wrażenie mało atrakcyjnego: malutki ryneczek, most pieszo-rowerowy na Pilicy, plac przy straży pożarnej, wydawały nam się jedyną atrakcją. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, jaki skarb kryje w sobie tą okolica. Zjedliśmy pizzę przy ruchliwej trasie i ruszyliśmy w kierunku Zbiornika Sulejowskiego, do leśnego ośrodka Dresco, na nocleg.
Sulejów - Tomaszów Mazowiecki-Spała-Inowłódz- dzień 3
Ośrodek, w którym przyszlo nam nocować był rodem z PRL-u. Wiało tu trochę nudą. Było więc trochę czasu na szperanie w internecie. Dzięki temu znalazłam informacje, a potem film o zespole klasztornym opactwa cysterskiego w Podklasztorzu (obecnie prawa część Sulejowa). To przesądziło o konieczności zobaczenia tego miejsca, nawet kosztem wydłużenia zaplanowanej wcześniej trasy. Był to strzał w dziesiątkę. Cytując słowa wikipedii: “Jest to jeden z najlepiej zachowanych zespołów cysterskich w Polsce, będący zabytkiem architektury romańskiej”. [Wikipedia]
Obejrzeliśmy część muzealną, wnętrze romańskiego kościoła. W pozostałych budynkach opactwa mieści się hotel oraz restauracja, w której napiliśmy się kawy oraz spróbowaliśmy wyrabianego tu piwa.
Z opactwa udaliśmy nad Zbiornik Sulejowski. Widoki na rozległe sztuczne jezioro były imponujące. Poruszaliśmy się leśnymi drogami, wiodącymi lewym, stromym brzegiem zbiornika. Była też przeprawa przez rozpadający się most. Potem droga zmieniła się w asfalt i prowadziła przez wsie, w których znajdowały się przystanie kajakowe, bary z kolejkami turystów. Po jakimś czasie zbiornik zwęził się do szerokości rzeki, ale ludzi nie ubywało. Pełno było spacerowiczów, miłośników dwóch kółek. W napotykanych leśnych barach panował gwar. Im bardziej droga przebiegała w lesie, tym bardziej asfalt zamienił się w szuter albo piasek. W niektórych miejscach był tak sypki, że trzeba było rower prowadzić. Nie odstraszało to niektórych, by samochodem zapuszczać się w las, a potem pchać auto, które zakopało się w piachu. Po jakimś czasie znowu droga stała się asfaltowa, więc można było odzyskać prędkość. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego byliśmy dość późno. Bilety na zwiedzanie Trasy Groty Nagórzyckie były już wyprzedane. Trochę zawiedzeni ruszyliśmy do Tomaszowa Mazowieckiego, by obejrzeć Skansen Rzeki Pilicy oraz Niebieskie Źródła. Zajrzeliśmy również do centrum miasteczka, w okolice Pałacu Ostrowskich zbudowanego w 1812 roku przez hrabiego Antoniego Ostrowskiego. Niestety, o tej porze był już zamknięty.
Pozostało nam czym prędzej udać się w kierunku miejscowości Spała. Równolegle do krajowej trasy, w lesie, została utworzona piękna droga rowerowa, którą bezpiecznie pędzi się w lekko pofałdowanym terenie. Miejscowość przypominała nam uzdrowisko. W Spale zwróciły naszą uwagę wszechobecna zieleń oraz charakterystyczne, rosyjskie elementy w architekturze. Okazało się, że w 1876 w lasach spalskich polował następca tronu Rosji, carewicz Aleksander, późniejszy car Aleksander III, dla którego wybudowano pałac myśliwski oraz koszary dla świty ludzi otaczającej carewicza. W 1890 postawiono Wieżę ciśnień, wybudowano dwa hotele dla carskich gości (mieszczą się tam obecnie domy wczasowe „Rogacz” i „Dzik”) [O Spale wikipedia]
Obecnie w wieży mieści się ekskluzywna kawiarnia, w której zasiedliśmy na herbatę i coś słodkiego. Już w całkowitych ciemnościach, na szczęście dobrej jakości ścieżką rowerową, jechaliśmy do miasteczka Inowłódz.
Inowłódz - Rawa Mazowiecka - Skierniewice
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Kościoła Św. Michała. [Wiecej o kościele], potem udaliśmy się na Zamek Kziemierza Wielkiego. W zasadzie są to częściowo zrekonstruowane ruiny. [Strona zamku]
Kolejną perełką w miasteczku jest synagoga, w której obecnie mieści się sklep spożywczy. Budynek jest pięknie położony w pobliżu rzeki. Za obiektem znajduje się ogrodzony plac, na którym w czasie II Wojny Światowej, Niemcy utworzyli getto. Po drugiej stronie rzeczki z daleka dostrzec można usytuowany na wzgórzu romański Kościół Św. Idziego z przełomu XI/XII wieku. Wędrując po miasteczku natknąć się można na wiele drogowskazów wskazujących rejon bunkrów oraz cmentarze wojenne. Na jeden z nich postanowiliśmy się wybrać. Jest ukryty na wzgórzu, w lesie. Brzozowe krzyże upamiętniają mogiły żołnierzy, którzy zginęli w walkach od 24 do 27 grudnia 1914 r. między wojskami niemieckimi i siłami rosyjskimi.
Z Inowłodza zaplanowaliśmy, dłuższą, ale spokojną trasę do Rawy Mazowieckiej. Jechało się bardzo przyjemnie wśród pól uprawnych, praktycznie bez samochodów. W miejscowości Strzemeszna natknęliśmy się na pomnik upamiętniający zwycięską bitwę ze Szwedami, stoczoną 24 sierpnia 1656 r.
Wjechaliśmy do Rawy Mazowieckiej od strony zalewu. Dookoła zbiornika prowadzą ścieżki rowerowe. Zatrzymaliśmy się na szybką kawę tuż przy miejskiej plaży. Następnie udaliśmy się do miasteczka, by zobaczyć Zamek Książąt Mazowieckich. Został wzniesiony w II połowie XIV wieku jako najbardziej wysunięta na południowy-zachód warownia Mazowsza. [O zamku]
Do dziś pozostała tu jedynie baszta i fragmenty murów. W baszcie mieści się muzeum. [Zamek - muzeum]
Kolejną atrakcją są jatki miejskie, czyli budynek pełniący funkcje handlowe: kiedyś mieściły się w nim sklepy rzeźnicze i piekranicze. Obecnie budynek jest zrewitalizowany i jest częścią Muzeum Ziemi Rawskiej.
Na placu J. Piłsudskiego zwraca uwagę monumentalny Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Powstał w początku XVII wieku, jako kościół przy kolegium Jezuitów. Z pewnością nie da się trż przeoczyć budynku ratusza miejskiego z charakterystyczną drewnianą wieżą, wybudowanego w latach 1822-1824
Za placem znajduje się kolejny obszar otoczony kamieniczkami, na środku którego stoi potężny budynek z górującą nad nim charakterystyczną, ceglaną wieżą. Jest to strażnica Ochotniczej Straży Pożarnej. W 1917 r. strażacy dostali ją do użytku, a w 1925 r. przystąpiono do budowy remizy. Tu, w pobliskiej restauracji śródmiejskiej zatrzymaliśmy się na obiad.
Z Rawy Mazowieckiej ruszyliśmy w kierunku Skierniewic. Nasz trasa prowadziła spokojnymi szosami wśród licznych sadów. Wiatr nam sprzyjał, więc w dobrym tempie pokonywaliśmy kolejne kilometry. Po drodze zwiedziliśmy budynek podpisany na mapie, jako dwór w Żelaznej, obecnie Rolniczy Zakład Doświadczalny (Historia | RZD Żelazna (sggw.pl)) oraz Dwór w Strobowie z 2 poł. XIX w. Na początku XX w. należał do Henryka Chlipalskiego, później do Władysława Strakacza, właściciela browaru w Skierniewicach. Obecnie znajduje się tu dom dziecka.
Ze Strobowa było już niedaleko do stacji PKP w Skierniewicach, gdzie w okolicy 20:00 zakończyliśmy naszą przygodę na ziemi łódzkiej.