
Dwa dni przedłużonego weekendu na „Boże Ciało” 2024 spędziliśmy na ziemi kujawskiej. Z Warszawy Zachodniej pojechaliśmy pociągiem do Włocławka.
Dzień 1 Włocławek - Skępe
Wysiedliśmy na dworcu kolejowym, który położony jest blisko centrum miasta. Tunelem przechodzi się pod ruchliwą szosą 91 i szybko dociera się do rewitalizowanego Placu Fajansu Włocławskiego. Budynki przemysłu ceramicznego zostały odnowione i obecnie stanowią Centrum Handlowe Wzorcownia. Podobnie jak w Łodzi, jest to kolejny przykład zmian, które nastąpiły po latach przemian oraz inwestycji, które widać po wstąpieniu Polski do UE.
Objechaliśmy betonowy placyk z fontanną i ruszyliśmy w poszukiwaniu przytulnego miejsca na przedpołudniową kawę. Po drodze zajrzeliśmy do klasztoru franciszkanów Sanktuarium Marki Bożej Łaskawej, Muzeum Ziemi Kujawskiej, kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Na ulicy Piwnej natknęliśmy się na szachulcowy budynek Czarny Spichrz, następnie przez park im. H. Sienkiewicza, wzdłuż malowniczej rzeki Zgłowiączki, udaliśmy się nad Wisłę. Jadąc ładnie przygotowaną ścieżkę podziwia się wyłaniającą się z zieleni wspaniałą katedrę p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Tuż przed ujściem Zgłowiączki skręciliśmy nad Wisłę, gdzie zobaczyliśmy nowoczesny budynek Przystani Wodnej Włocławek. Było to idealnie miejsce na kawę. Widoki z tarasu były imponujące. Wisła rozlewała się tu szeroko, tuż obok Zgłowiączka ze swoim lejkowatym ujściem i przewieszoną kładką, a do tego potężny most, tworzą pocztówkowy obrazek. Jechaliśmy bulwarami nad Wisłą, po drodze przypatrując się położonym w tej części zabytkom. Z tego miejsca ładnie widać odrestaurowany Pałac Biskupi - obecnie kuria diecezjalna, katedrę oraz kościół p.w. Św. Jana Chrzciciela. Udaliśmy się też na widniejący na mapie Stary Rynek, który okazał się betonowym placem, z jednej strony otoczony ścianą mało atrakcyjnych zabudowań z lat PRL-u.
Śmiało można powiedzieć, że wszystkie atrakcje Włocławska związane są z Wisłą. Po opuszczeniu bulwarów ruszyliśmy zobaczyć zaporę. Dotrzeć do niej można wyznaczoną trasą WTR. Trzeba przyznać, że znowu było, co oglądać. Rzeka po jednej stronie przypomina raczej rozległe jezioro. Jechaliśmy mostem na drugą stronę z zachwytem spoglądając na potęgę i piękno przyrody. Pożegnaliśmy Włocławek, zadowoleni z tego, co udało nam się zobaczyć.
Za mostem obraliśmy kierunek, na Uniechowo, krótko jechaliśmy 562, następnie odbiliśmy w lokalną szosę na Zaduszniki. We wsi zza ogrodzenia obejrzeliśmy dwór z końca XIX wieku, w którym obecnie mieści się szkoła podstawowa. [Więcej o dworze] Potem była wieś Oleszno, a dalej spokojna szosa do miejscowości Wielgie. Jeszcze niedawno stał tu drewniany kościół pw. św. Wawrzyńca z połowy XVIII w., obecnie zastąpiony murowanym (stary został przeniesiony do skansenu). Zajrzeliśmy do położonego nieopodal parku, w którym znajdują się ruiny dworu wybudowanego w II połowie XIX wieku z inicjatywy Mariana Wierzbickiego. [Więcej o obiekcie]
W planach mieliśmy zjedzenie obiadu w zaznaczonym na mapie google lokalu Tradycyjne Jadło Polskie, ale niestety wszystko było zamknięte. Trochę zawiedzeni udaliśmy się w dalszą drogę do wsi Czarne. Jechało się lekko, aż do skrzyżowania z szosą 559. Dalej asfaltowa droga skręcała do wsi Suradowo, a my musieliśmy pojechać prosto, w szutrową drogę przez las. Na szczęście tylko krótki odcinek był mocno piaszczysty, od wsi Pokrzywnik znowu pojawił się asfalt. Od Józefkowa do miejscowości Wioska migała nam z prawej strony tafla Jeziora Wielkiego. Późnym popołudniem dotarliśmy do klasztoru O. Bernardynów i Sanktuarium Matki Bożej Skępskiej. O tej porze był już zamknięty. Zrobiliśmy kilka zdjęć i po 19:00 dotarliśmy na nocleg w Zajeździe Michałówka – Skępe.
Dzień 2 Skępe - Sierpc
Następny dzień zaczęliśmy od zwiedzania klasztoru. Za cmentarzem skręciliśmy w kierunku jeziora Wielkiego. Zatrzymaliśmy się przy tablicy informującej o znajdującym się tu stanowisku archeologicznym - grodzisku „Okop”. Z góry wałów roztacza się piękny widok na oba jeziora Wielkie i Małe. Z czasem ładna droga rowerowa zamieniła się w polną i doprowadziła do zniszczonego mostku na rzeczce Mień zasilającej wody Jeziorka Małego. Na szczęście kolejny most był niedaleko. Już asfaltowymi drogami dotarliśmy do rynku w Skępe. O dawnej zabudowie miejscowości informują obszerne tablice umieszczone na zielonym skwerze. Dalej szosa prowadziła wzdłuż Jeziora Świętego. Następnie jechało się przez lasy asfaltem aż do Ligowa. Mijaliśmy kolejne wioski: Śmichy, Żochowo aż do Skansenu Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Zwiedzanie dość rozległego terenu zajęło nam dość dużo czasu, do tego doszedł posiłek w karczmie oraz zapowiedź zbliżającej się burzy. Wszystko to spowodowało decyzję powrotu pociągiem z Sierpca do Warszawy z szybką przesiadką w Nasielsku.