
Wycieczkę zrealizowaliśmy w terminie 31.10 - 2.11.2024r.
Dzień 1
Podróż rowerem zaczęliśmy na stacji Parciaki. Peron stacji wyglądał bardzo ładnie, został niedawno gruntownie wyremontowany. W pobliżu dostrzec można pozostałości dawnej zabudowy kolejowej: starą wieżę ciśnień oraz budynek dworca. Może kiedyś i te obiekty doczekają się remontu? Ze stacji udaliśmy się szosą w kierunku wsi Cierpięta, potem skręciliśmy na Duży Las. Przed wsią Majk zajrzeliśmy na Cmentarz z I Wojny Światowej. Znajduje się tu kilkadziesiąt pojedynczych grobów, zwieńczonych kamiennymi tablicami oraz dwie mogiły zbiorowe. "W lesie pochowanych jest 112 żołnierzy niemieckich i około dwóch tysięcy rosyjskich”. Dane ze strony. Wróciliśmy na szosę w kierunku miejscowości Kucieje, a następnie Kopaczyska. W mijanych wsiach zobaczyć można jeszcze stare zabudowy gospodarskie, żurawie służące do wyciągania wody dla krów z minionego stulecia. Starym, drewnianym mostem przejechaliśmy nad rzeką Omulew i udaliśmy się w kierunku wsi Kierzk. Tu skręciliśmy w las, w poszukiwaniu atrakcji turystycznej - zrekonstruowanych okopów z okresu II Wojny Światowej. To w tym miejscu w 1948 roku doszło do aresztowania przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa kapitana Józefa Kozłowskiego „Lasa”, który dowodził XVI okręgiem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Na podstawie. Na miejscu, oprócz okopów, znajduje się krzyż, tablice informacyjne oraz wiata, w której można odpocząć. Droga w lesie jest dobrze utwardzona, toteż postanowiliśmy dalszą trasę kontynuować leśnym duktem. Na wysokości wsi Piasecznica wyjechaliśmy z lasu na szosę, którą dojechaliśmy do wsi Strzałki. Na wylocie z miejscowości zrobiłam zdjęcie stojącej samotnie starej, kurpiowskiej chacie oraz zabytkowemu wozowi strażackiemu OSP Strzałki. Dalej już prosto pomknęliśmy do Kadzidła. Naszą podróż połączyliśmy z wizytą na cmentarzu i spotkaniem z rodziną w Zalesiu.
Dzień 2
Następny dzień rozpoczął się wizytą w kościele pw. Św. Ducha w Kadzidle z 1881–1886. Jest to piękna budowla zdobiona kwiatowymi ornamentami. Z Kadzidła wyjechaliśmy ul. Jagodową, która za miejscowością, z szosy zamieniła się w piaszczysta drogę. Zirytowani tym faktem postanowiliśmy zboczyć z obranej trasy. Dopiero po jakimś czasie wróciliśmy na obrany szlak na wysokości kapliczki domkowej z 1918 roku. Drogi w lesie często okazywały się mocno piaszczyste, więc często zmienialiśmy kierunek, szukając bardziej utwardzonych. Szkoda, bo jak się później okazało, pominęliśmy np. jedną z atrakcji - Torfowiska Karaska i wieżę obserwacyjną. Pewien odcinek drogi prowadził przez fragment Rezerwatu Czarnia. Tu jechało się wśród potężnego, starego drzewostanu. Na skraju drogi, skrzyżowaniu z trasą Krukowo - Myszyniec minęliśmy kapliczkę św. Huberta, patrona myśliwych. Puszcza chroniła nas przed podmuchami ostrego wiatru, który wiał mocno, powodując, że na odkrytym terenie rowery spychał w pole i mocno spowalniał podróż. Do miejscowości Czarnia jechaliśmy w korku samochodów, które podążały na pobliski cmentarz. We wsi okazale prezentuje się kościół Niepokalanego Poczęcia NMP wybudowany w latach 1903-1907. Z powodu dużej ilości aut i ludzi nie weszliśmy na teren, pomijając drewnianą plebanię, w którym mieści się Muzeum Brata Żebrowskiego. Więcej o muzeum. Dopiero za wsią zrobiło się luźniej, ale jazda drogą będącą w remoncie, nie była przyjemna. Pędzące po szutrze auta wzbijały tumany pyłu i kurzu. Zaczynało już szarzeć, gdy znaleźliśmy się w okolicy Lesiny Wielkie. Tuż przed wsią zajrzeliśmy na stary cmentarz ewangelicki. Znajduje się tu kwatera wojenna z 1814r. Więcej o tym miejscu. We wsi znajduje się kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP z połowy XIX wieku, tuż przy kościele stoi kapliczka murowana z 1883 roku, plebania z końca XIX, grób ks. Józefa Temmsa – proboszcza parafii w Lesinach, zm. w 1882 r., z zabytkowym żeliwnym krzyżem, a przy samej ulicy widać budynek dawnej szkoły katolickiej z 1906r. We wsi zauważyć można drewnianą zabudowę zagród. Więcej o miejscowości. Minęliśmy wieś Olędry i odnaleźliśmy kolejny cmentarz ewangelicki, a właściwie jeden nagrobek otoczony metalowym płotem oraz zniszczony krzyż. Dalej szosa prowadziła do wsi Kipary. Tu także zatrzymaliśmy się na starym cmentarzu ewangelickim. Nie mieliśmy czasu i ochoty szukać kurchanu opisywanego na wikipedii i szybko pomknęliśmy nową szosą do Sędrowa. Na końcu wsi, tuż przy drodze mija się pomnik 2 żołnierzy polskich i 4 rosyjskich poległych w 1945r. a zaraz naprzeciwko budynek dawnej karczmy i szkoły. Więcej o wsi Sędrowo. Za chwilę droga dobiła do głównej szosy Myszyniec - Wielbark, a ta okazała się być dość ruchliwa. Właśnie nią dotarliśmy do Wielbarka na nocleg do Karczmy Leśniczówka.
Dzień 3
Miasteczko Wielbark zwiedzamy następnego dnia. Miejscowość wydaje się bardzo mała. Ładnie zagospodarowano teren wokół rzeczki Sawica - Park Niepodległości. Z oddali dostrzec można wieżę kościoła pw. św. Jana Nepomucena. Tuż przy nim stoją smutne resztki dawniej, przedwojennej zabudowy: budynek mieszkalny i kościół ewangelicki. Po drugiej stronie ulicy, w małej restauracji, na starych fotografiach obejrzeć można, jak wyglądało miasteczko przed drugą wojną. Niestety obecna miejscowość nie przypomina tej z fotografii. Została doszczętnie zniszczona przez armię radziecką. W miasteczku nieopodal głównej szosy w kierunku Jedwabne, znajduje się Cmentarz z I Wojny Światowej. Tablica informuje, iż spoczywa tu nieznana bliżej liczba żołnierzy armii niemieckiej i armii rosyjskiej, zmarłych z ran i na cholerę w miejscowym lazarecie, kościele ewangelickim. Pierwszych żołnierzy zaczęto chować w 1914r. i 1915r. Z Wielbarka wyjechaliśmy szosą 604 w kierunku Przeździęk Wielki. W sobotę nie było dużego ruchu. Po czterech kilometrach zboczyliśmy w las kierując się do leśniczówki Karolinka. To w tej okolicy generał Aleksander Samosonow odebrał sobie życie spowodu klęski, którą poniosła jego Armia Narew w bitwie pod Tannenbergiem w 1914r. W pobliskim lesie w 1918-1920r. Niemcy wystawili pomnik z kamienną tablicą w języku niemieckim. Obecnie prowadzi tu szlak rowerowy, są także tablice informacyjne w j. polskim oraz j. niemieckim. Dalej droga prowadziła leśnymi drogami, które niestety były mocno piaszczyste. Kierowaliśmy się do wsi Wyżegi, a dalej do miejscowości Opaleniec. Stąd już szosą 57 dojechaliśmy do miasteczka Chorzele. Dzisiaj jest to granica woj. mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego, niegdyś była to granica polsko-niemiecka, rosyjsko-niemiecka, polsko-pruska, a wcześniej mazowiecko-krzyżacka. Przez miasteczko prowadził szlak przemytniczy. Wiele ciekawych miejsc można obejrzeć wykorzystując mapę przygotowaną przez uczniów tutejszej szkoły. Mapa z ciekawostkami. Na maleńkim rynku uwagę zwraca pomnik Tadeusza Kościuszki. Okazuje się, że historia pomników w Chorzelach jest zaskakująca. Najpierw stał tu pomnik feldmarszałka Paula von Hindenburga (1847–1934), bohatera zjednoczenia Niemiec, naczelnego dowódcy armii niemieckiej na froncie wschodnim w czasie I wojny światowej, późniejszego prezydenta Rzeszy Niemieckiej (1925–1934). Więcej o Chorzelach. W miasteczku przy głównej szosie oko przykłuwa olbrzymi mural poświęcony I Syberyjskiej Brygadzie Piechoty. W Chorzelach rozegrała się zacięta bitwa 21-23 sierpnia 1920 roku. Więcej informacji o bitwie.