
Wycieczkę zrealizowaliśmy 31.05 -1.06.2025r.
Zwiedzanie Radomia. Stara część miasta przezentuje się ładnie, jest starannie zagospodarowana. Zwiedzanie zaczęliśmy od dawnego domu Kulczyckiego z 1892 roku, w którym obecnie mieści się Miejska Biblioteka Publiczna. Obecnie jest pięknie odrestaurowana. Przejechaliśmy się radomskim deptakiem, na którym rozgościły się liczne kawiarnie, zajrzeliśmy do Katedry pw. Opieki Najświętszej Maryi Panny (1894-1911). Zatrzymaliśmy się przy ładnym budynku Muzeum im. Jakca Malczewskiego, a potem udaliśmy się w poszukiwaniu fragmentów murów obronnych. Stąd dotarliśmy do ul. Limanowskiego, do pałacu i dawnego Browaru Saskich. Budynki są opuszczone i mocno niszczone. Następnym punktem było Grodzisko Piotrówka.
Stąd urokliwą ścieżką rowerową wśród bagnisk rzeki Mleczna dotarliśmy do nowoczesnej, eleganckiej drogi rowerowej prowadzącej do Zalewu Borki. Drewnianym mostem przejechaliśmy przez zbiornik i dotarliśmy do drogi, którą wydostaliśmy się z miasta. Przez otwór w płcie zrobiliśmy zdjęcie budynku opuszczonego Dworu Pruszaków Wośniki. Potem był kierunek do Muzeum Wsi Radomskiej. Jeszcze przed zwiedzaniem muzeum, na terenie szpitala zrobiliśmy zdjęcie Willi Ekiertów. Z muzeum przez kilkadziesiąt km pędziliśmy do Pałacu Domaniowskich. W tym pięknym obiekcie zatrzymaliśmy się na odpoczynek. Trasa była b. ciekawa, prowadziła nasypem, z góry po jednej stronie rozciągał się widok na wodę, a z drugiej nisko położone łąki. Potem jechaliśmy spokojnymi szosami wzdłuż jeziora, by odnaleźć Dworek w Kłudnie. Obiekt jest zamieszkały przez os. prywatne, niszczeje, nie jest ogrodzony i spokojnie można podjechać blisko. Potem udaliśmy się na poszukiwanie dworu w Łaziskach. Teren był zamknięty bramą, z dala widniały budynki PGR-u, a sam dworek był mocno zarośnięty i mimo dziury w płocie nie chciało nam się go fotografować. Stąd już prosto udaliśmy się na nocleg do Chustek, do Motelu Ballaton.
Następny dzień to sympatyczna trasa do Pałacu Orowążów w Chlewiskach. Na teren obiektu wchodzi się przez furtę pilnowaną przez wartownika. Można u niego lub w recepcji kupić bilet na zwiedzanie parku i pałacu z zewnątrz. W ekskluzywnej, hotelowej restauracji jak zapyta się kelnera (na stronie jest napisane, że trzeba rezerwować stolik), można wypić kawę lub skosztować innych napojów. Teren pałacu jest bardzo ciekawy, mimo kiczu, który ma uatrakcyjnić zakupiony bilet i z całą pewnością warto z tej oferty skorzystać. Sam pałac jest pięknie odrestaurowany, wkomponowany otaczającą zieleń. Właściciel zadbał o staranne wydobycie historycznych szczegółów.
Z pałacu udaliśmy się do dworu Szydłowskich Zbożenna. To kolejny przykład połączenia historii z pięknym miejscem, gdzie można odpocząć oraz dobrze zjeść w pięknym otoczeniu architekturay i przyrody.
Ostatnim miejscem podczas naszej wycieczki było Muzeum w Przysusze. W parku, tuż przy zabytkowym dworku odbywał się coroczny Mazowiecki Przegląd Folkloru - 65 dni Kolebrga. Ze sceny dobiegały skoczne oberki, artyści w kolorowych strojach ludowych zagrzewali publiczność do zabawy i tańca. My skierowaliśmy się na stację kolejową i stąd wróciliśmy pociągiem do Warszawy.