Poniedziałek, Lipiec 27, 2020, 11:54

Reportaż zdjęciowy

Wyprawę rowerową Kętrzyn-Łapy, odcinek Green Velo zrobiliśmy latem 2018. Celem było przejechanie fragmentu mniej znanego nam obszaru, który w dużej części pokrywał się z trasą Green Velo. Ponieważ spora część ściany wschodniej jest mi znana, zaplanowałam tak wycieczkę, by odwiedzić tylko te tereny, których albo nie znałam, albo znałam powierzchownie. Dlatego na naszej wyprawie brak będzie niektórych obiektów turystycznych charakterystycznych dla opisywanych regionów, a które my już odwiedziliśmy.

Dzień I z Kętrzyna do Węgorzewa - mapa

Wycieczkę rozpoczęliśmy na stacji PKP w Kętrzynie. Mieliśmy zamiar zwiedzić zamek krzyżacki. Podczas naszego pobytu (30 lipiec 2018) był on zamknięty - trwał remont.
W pobliżu zamku znajduje się przytulna restauracja i pensjonat. Podają tam np. domowy sernik, szarlotkę z lodami oraz kawę. Nawiasem mówiąc obiekt był nawiedzony przez p. Gesller. (Może dlatego tak tam smacznie?) W pobliżu zamku jest kościół pw. św. Jerzego. Po kupieniu biletu, trzeba wdrapać się na wieżę, ale uwaga, panoramę można obejrzeć tylko przez maleńkie okienka strzelnicze!
Będąc w Kętrzynie i kierując się informacjami z internetu zajechaliśmy do zabytkowej stadniny koni z XIX wieku. Obiekt wyglądał smutno i zaniedbanie. W środku przebywały aktualnie tylko cztery konie.
Z Kętrzyna ruszyliśmy do Karolewa. We wsi znajduje się neogotycki kościół z końca XIXw. Dalej przez las podążyliśmy w kierunku Gierłoży. Tu znajduje się Wilczy Szaniec- była kwatera wojenna Adolfa Hitlera. Zwiedzanie obiektu jest możliwe po wykupieniu biletu, rowery należy zostawić na parkingu. Na zwiedzanie należy przeznaczyć trochę czasu. (http://www.wilczyszaniec.info/zwiedzanie-wilczego-szanca/). My zrezygnowaliśmy ze zwiedzania, wróciliśmy na szlak w kierunku Nowej Różanki, drogami leśnymi ominęliśmy jezioro Mój i udaliśmy się do miasteczka Srokowo. Tu już poprowadził nas szlak GreenVelo. Na trasie zobaczyliśmy i skorzystaliśmy z pierwszego na tej wyprawie MOR-a. Trasa rowerowa prowadzi bokiem głównej drogi, ma nową asfaltową nawierzchnię. Należy przygotować się na liczne podjazdy i zjazdy. Trzeba zboczyć z trasy, jeśli chce się obejrzeć zabytkowy kościół, ciekawą zabudową rynku z charakterystycznym murem pruskim. Na rogu głównej uliczki znajduje się mała cukiernia-piekarnia. (Niestety bez miejsc do siedzenia).
Ze Srokowa podążyliśmy do Leśniewa obejrzeć śluzy niedokończonego Kanału Mazurskiego. Śluza Leśniewo Dolne widoczna jest po prawej stronie drogi asfaltowej. Uwaga, można nie zwrócić na nią uwagi (kawał wylanego betonu!) Parking jest prywatny, płatny- 2zł/rower. Można z niego nie korzystać i ścieżką obok, przez las udać się wzdłuż kanału do Śluzy Leśniewo Górne. W czasie, kiedy tam byliśmy w pobliżu zwału betonu, można było wykupić bilet na usługę parku linowego umożliwiającą dostanie się do obiektu.
Kolejnym punktem naszej podróży było Węgorzewo. Warto przejechać się promenadą wzdłuż kanału oraz obejrzeć plażę miejską. Niepozornie natomiast wygląda zamek krzyżacki. Noclegów jest tu trochę. My spaliśmy blisko portu- Pokoje przy Kei. Bardzo dobra kwatera i miła obsługa. Zrzuciliśmy sakwy i już bez obciążenia wybraliśmy się na przejażdżkę przez Ogonki nad Jezioro Święcajty. W hotelu "Ognisty Ptak", a w zasadzie należącej do kompleksu karczmie, można całkiem smacznie zjeść. Kolejnym punktem było Jezioro Harsz i wizyta w pensjonacie "Stara Szkoła". W sezonie letnim jest on wypełniony gośćmi, ale można tam zamówić dobrą kawę i wyśmienite nalewki.

Dzień II z Węgorzewa do Gołdapi - mapa


Z Węgorzewa wbiliśmy się na szlak Green Velo. Na odcinku do Bań Mazurskich ścieżka rowerowa poprowadzona została starym torowiskiem kolejowym. Jest więc szutrowa, wiedzie przez łąki i pola. W Baniach Mazurskich zobaczyć można zabudowania z początku XX w. oraz dawny kościół ewangelicki z XVI w. - obecnie katolicki. Koniecznie należy zajrzeć do restauracji "Młyn", gdzie podają przepyszne kartacze. Dalej trochę asfaltem, a potem szutrem pokonując górki można dojechać do Ściborek. Drogowskazy doprowadzą gorliwego turystę do Republiki Ściborskiej – gospodarstwo ekologiczne, oferujące liczne atrakcje dla turystów. (Takie informacje znajdziemy w internecie). W rzeczywistości jest to stara zagroda z kilkoma zabudowaniami. Obiekty indiańskie i eskimoskie gospodarz przechowuje w stodole, bo na podwórzu ich nie widać, a za oprowadzenie trzeba zapłacić 10zł/osoba. Dalej piaszczystą drogą można udać się do Żabina, gdzie znajduje się kościół z 1652r. Przed wsią Rapa, jadąc drogą asfaltową od południa znajduje się grobowiec w kształcie piramidy należący do rodziny Fahrenheid, właścicieli majątku w Bejnunach. My trafiliśmy na remont. Dalej udaliśmy się na północ w dziewicze przygraniczne tereny. Nie ma tu sklepów, teren jest tu mocno pofałdowany, kiepski asfalt, mijane wsie opustoszałe. Wszystkie te niedogodności wynagradzają piękne mazurskie widoki. W takich okolicznościach dojechaliśmy do Gołdapi. W mieście znajdują się: jezioro z dobrze wyposażoną plażą, tężnie solankowe, grota solna oraz pijalnia wód mineralnych. By się tam dostać z centrum miasteczka trzeba trochę popedałować. W centrum miasteczka, na skwerku z piękną fontanną jest restauracja, a na jednej z okalających ulic cukiernia Jana, z dobrą kawą i słodkościami.

Dzień III z Gołdapi do Suwałk - mapa
Z Gołdapi asfaltową ścieżką rowerową udaliśmy się w kierunku Zatyk. ("We wsi Zatyki działa gospodarstwo ekologiczne, prowadzące zagrodową hodowlę dzikich zwierząt" - tekst z interentu). Ze szlaku należy zboczyć w piaszczystą drogę i kierować się drogowskazami. My ominęliśmy tą atrakcję zrażeni Republiką Ściborską. Od Zatyk teren jest pagórkowaty, naszczęscie są to zjady. Oczy cieszą piękne widoki zielonych wzgórz, oczek wodnych, lasów.
W Wilkasach zobaczyliśmy zbiornik wodny z dobrym zejściem i tam zażyliśmy kąpieli. W Mieruniszkach jest Biedronka i bar. Dalej, do Suwałk prowadzi 652. Na szczęście nie jest ona zbyt mocno uczęszczana, ale daje w kość licznymi podjazdami. W Suwałkach dobre wrażenie zrobił na nas Eurocamping OSIRu, nowoczesny, czysty, położony niedaleko centrum. Cena 10 zł od osoby oraz 10zł za namiot. Niedogodnością może być brak drzew i cienia podczas upałów. W Suwałkach oprócz zabyków, godny obejrzenia jest park z małą plażą miejską, główny deptak z licznymi kafejkami i barami.

Dzień IV Suwałki - Augustów - mapa

Z Suwałk przez lasy trasa rowerowa prowadzi do Starego Folwarku w kierunku Wigier. Po drodze mijamy liczne pomosty i punkty widokowe. W Wigrach znajduje się pokamedulski klasztor- najcenniejszy zabytek w regionie. Nie dojeżdżając do klasztoru w niepozornej przyczepie nabyć można Pierogi Wigierskie, certyfikowany produkt regionalny. Mam najbardziej smakowały z rabarbarem.
W Mikołajewie skręcamy z Green Velo w Podlaski Szlak Bociani i dojeżdżamy do Piasków. Jest to zatoka i dzika plaża pod okapem sosnowego drzewostanu, idealna na postój i kąpiel. Dalej jedziemy przez Czerwony Krzyż, z pomnikiem upamiętniającym pacyfikację wsi przez Niemców w 1944 roku, docieramy do Bryzgla. Tu po trasie znajdują się dwie restauracje, w których można dobrze zjeść. Stąd przez Ateny docieramy do asfaltowej ścieżki rowerowej wiodącej do Augustowa. Nocujemy na polu kempingowym Necko. Stan techniczny pomieszczeń łazienkowych, szczególnie pryszniców pozostawia wiele do życzenia. Nie polecamy.
W upalny, augustowski wieczór objeżdżamy jezioro i kanał. Mijamy rozsiane po brzegach knajpki. Teren ten tętni życiem, pełno młodych, imprezujących ludzi. Zatrzymujemy się w jakimś hotelu na drinka, do którego doprowadza nas mała zatoka, wypełniona motorówkami. (Hotel dla żeglarzy?).

Dzień V Augustów - Goniądz - mapa

Z Augustowa jedziemy do Śluzy Przewięż. Chwilę oglądamy przeprawę kajakarzy i udajemy się nad Jezioro Studzieniczne. Zwiedzamy sanktuarium maryjne, którego początki sięgają XVIIIw. Dalej udajemy się nad Jezioro Sajno. Z Sajenek trasa Green Velo prowadzi leśnymi drogami. Tu z MOR-a pięknie usytuowanego na skarpie podziwiamy jezioro. Wyjeżdżamy w Białobrzegach. Zaopatrujemy się w tutejszym sklepie i ruszamy piękną, asfaltową trasą w kierunku Sosnowo, Kopiec, Wrotki. W miejscowości Dębowo podziwiamy śluzę zabytkowego Kanału Augustowskiego. Wkraczamy na teren Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wygodny asfalt zamienia się w szuter prowadzi wzdłuż rzeki Biebrzy. Mijamy rozległe bagna, rzeka meandruje, przybliżając i oddalając się od trasy. Przed Dolistowem, pod mostem zażywamy chłodnej kąpieli. Tu dowiadujemy się o knajpie we wsi nad przystanią. Udajemy się w tym kierunku i zajadamy przepyszne pierogi. Pokrzepieni strawą jedziemy do miejscowości Dawidowizna, gdzie mamy umówioną kwaterę "Pokoje u Sołtysa". Zrzucamy toboły i późnym wieczorem jedziemy obejrzeć Goniądz. Green Velo doprowadza nas do Dworu Bartla nad rzeką. Ku naszemu zdziwieniu w tym jednym miejscu zebrali się chyba wszyscy turyści z okolicy. Dwór jest gwarny, na pomostach toczą się rozmowy, przygrywa Disco Polo. Zderzenie dwóch światów: cichej przyrody i hałaśliwego człowieka. Do miasteczka zaglądamy jeszcze następnego dnia.

Dzień VI Goniądz - Tykocin - mapa
Z Goniądza szlak zielony prowadzi przez Biebrzński Park w kierunku twierdzy Ossowiec. Dziewiętnastowieczną twierdzę już wcześniej mieliśmy okazję oglądać, dlatego od razu skierowaliśmy się na Carską Drogę. Wyasfaltowaną szosą wśród drzew i mokradeł dojechaliśmy do dworu Dobarz. Piękne miejsce na wypicie kawy czy zjedzenie obiadu. Dalej trasa Green Velo poprowadziła nas przez Strękową Górę do miejscowości Zajki, następnie Kiermusy. Tu koniecznie należy się zatrzymać: obejrzeć Muzeum Orężna Polskiego, posilić się w staropolskiej karczmie lub skorzystać z innych atrakcji (kiermusy.com.pl). Stąd już tylko cztery kilometry do uroczego Tykocina. W miasteczku podziwiać można barokowy kościół i synagogę (sierpień 2018r. obiekty w remoncie), na głównym placu dumnie prezentuje się Stefan Czarniecki, a wokół niego skupione są małe, kolorowe domki. Warto odwiedzić zamek, w którym znajduje się hotel i bar. Inne zabytki to: Klasztor bernardynów, Alumnat, Dom talmudyczny.
Zjeść można albo w pierogarni do godziny 19:00, albo położonej tuż przy kościele restauracji. W sezonie wakacyjnym, szczególnie w weekendy może być problem ze znalezieniem noclegu. Warto zarezerwować sobie miejsce wcześniej. Jak na tak piękne miasteczko, mało w nim atrakcji na spędzenie wakacyjnych wieczorów. Brak artystycznego klimatu, który panuje np. w Kazimierzu, wieczorem nie ma co tu robić.


Dzień VII Tykocin - Łapy - mapa
Powrót z Tykocina rozpoczęliśmy w okolicach 7:40. Wzdłuż trasy 671 pobudowano asfaltową ścieżkę rowerową, którą popędziliśmy dość szybko na południe w kierunku na Kurowo, a potem lokalnymi drogami przez Łupiankę Kościelną, gdzie zobaczyć można pomnik Stefana Czarnieckiego, dotarliśmy Łap. W pobliżu przy stacji PKP (sierpień 2018r. budynek w remoncie) można odwiedzić lokalną cukiernię oferującą pyszną kawę i ciasta. Pożegnaliśmy gościnny wschód. Odcinek Green Velo Kętrzyn-Łapy pokonaliśmy w 7 dni wykonując średnio ponad 60km. Trasa będzie nam się kojarzyła z piękną przyrodą, ogromną życzliwością mieszkańców i wyśmienitymi pierogami.

 


(c)2020, All Rights Reserved
free website
built with
kopage